sobota, 21 maja 2016

153. Estelle Maskame - Czy wspominałam, że Cię kocham?


Do Czy wspominałam, że Cię kocham? podchodziłam z obojętnymi uczuciami. W sumie za jej czytanie zabrałam się całkiem przypadkiem i traktowałam jako lekki przerywnik podczas czytania książek o Finlandii i Skandynawii. Zabierałam ją tylko do pracy i czytałam głównie w podróży oraz komunikacji miejskiej lub podczas chwilowej przerwy.

Eden postanawia we wakacje zamieszkać ze swoim ojcem w słonecznej Santa Monice. Przenosi się więc z Portland do Kalifornii, a tam poznaje nie tylko swoich przyrodnich braci i nowe przyjaciółki, ale też zupełnie nowe życie - pełne imprez, alkoholu, a czasem i grzechu.

Przyznam szczerze - sama do końca nie wiem, co o tej lekturze myśleć. Jej czytanie zajęło mi sporo czasu. Choć robiłam to codziennie, to pochłaniałam jedynie po jednym rozdziale, a nawet i nie podczas całego dnia. Podejrzewam, że to właśnie z tej mojej winy stało się tak, że na początku w ogóle w Czy wspominałam, że Cię kocham? nie mogłam się "wbić". Bardzo trudno bowiem połapać się w sytuacji i w samej akcji, gdy czyta się ją skrawkami, a przez ten czas dzieje się jedno i to samo: imprezy, alkohol i inne używki oraz pijana młodzież.

Dopiero jakoś w połowie zaczęłam czytać tę lekturę naprawdę i koniec końców nawet mi się spodobała. Zaintrygowała mnie postać najstarszego z przyrodnich braci Eden - Tylera i jednocześnie jednego z kluczowych bohaterów w całej historii. Jeśli natomiast chodzi o samą Eden - nie, nie polubiłam tej dziewczyny. Jest irytująca i niezdecydowana. Myśli jedno, a robi drugie... Czasami to w ogóle nie myśli. Jej przyjaciółki zostały przedstawione jako typowe młode blondyneczki z Kalifornii, których interesuje tylko alkohol, seks i dobra zabawa. Według mnie to dość stereotypowe postrzeganie niestety ujmuje tej książce, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że to nie jest w końcu literatura najwyższych lotów.

Estelle Maskame udało się w pierwszym tomie serii Dimily jednak przekazać pewne wartości i dość aktualne prawdy, a przede wszystkim skłonić czytelnika do pewnych przemyśleń. Dzięki Tylerze książka nie traktuje tylko o ówczesnej młodzieży, ale też o złożoności ludzkiej natury. Pobudza uczucia i traktuje o dość kontrowersyjnych sprawach, mówiąc o chęci posiadania niemożliwego (sami natomiast musicie przekonać się jak autorka to zrobiła, bo nie chcę tutaj nikomu spoilerować).

 Czy wspominałam, że Cię kocham?, jak już pisałam wyżej, jest świetną książką jako przerywnik od nieco ambitniejszych lektur, z drugiej strony nadaje się na ciepłe letnie wieczory (choć nie będzie ich zbyt wiele, bo bądź co bądź, czyta się ją szybko). Z własnej winy byłam do niej negatywnie nastawiona, ale mniej więcej w połowie moje zdanie się zmieniło. Chętnie sięgnę po drugi tom, ale nie będę traktować go jako mój must read. Jestem po prostu ciekawa dalszych losów bohaterów. Niestety, pozycja ta jest bardzo przewidywalna, więc nie oczekujcie od niej zbyt wiele. Mi czytało się ją przyjemnie i miło spędziłam przy niej czas, a przecież to o to chodzi w czytaniu, nieprawdaż?


Estelle Maskame, Czy wspominałam, że Cię kocham?, Feeria Young, Łódź 2015, s. 408.

4 komentarze:

  1. Jak dla mnie ta książka to taki lekki, ciepły, miły przerywnik. Czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie, czekam teraz aż będę mogła zaczytać się w drugim tomie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się jak na razie ta seria podoba. Czekam na trzecią część

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja chyba należę do tej części książkoholików, zapewne niezbyt dużej, których w ogóle do tej serii nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że ta seria jest ciekawa, jednak po Twojej recenzji widzę, że to książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Wam za każdy zostawiony komentarz. Wskazówki czy rady, swoja własna opinia, a może kilka uwag? Wszystko jest do przyjęcia!